1

2

3

4

5

 

Miasto tysiąca świateł

Po kolacji czas na najpiękniejszą panoramę Budapesztu. Po prawej stronie Dunaju rozpościera się widok zapierający dech w piersiach – lśniący tysiącem świateł budynek Parlamentu, a nieopodal równie pięknie oświetlony Zamek Królewski. Trudno się dziwić, że wiele osób uważa, że Budapeszt najpiękniejszy jest po zmroku. I rzeczywiście, o tej porze miasto rozkwita. Feerię światła dopełniają lampy umieszczone na moście Łańcuchowym, a także na fasadach wielu zabytkowych kamienic. Przepiękna iluminacja Parlamentu zachęca do wizyty w jego wnętrzach. Budynek wzorowany na parlamencie londyńskim, uroda prześcignął oryginał. Bogactwo jego sal olśniewa, a ich ogrom oszołamia. Bilety trzeba jednak rezerwować z wyprzedzeniem, ponieważ parlament można jedynie zwiedzać grupowo, z przewodnikiem. Po wizycie jednak w gmachu Parlamentu warto wybrać się do któregoś z wielu pasztańskich muzeów. Najbardziej oczywistym wydaje się Muzeum Narodowe, ale wybór jest olbrzymi, ponieważ Budapeszt galeriami stoi. Szczególnie godne uwagi jest maleńkie muzeum Franciszka Liszta mieszczące się w jego dawnym mieszkaniu. Składa się ono z trzech sal, w których zgromadzone są pamiątki po kompozytorze, głównie instrumenty muzyczne. Niedaleko znajduje się również Muzeum Terroru, nawiązujące do najsmutniejszej karty węgierskiej historii, czasów podwójnej okupacji po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Niezwykłe miejsce w Budapeszcie

Na starym mieście jest wiele atrakcji, które zaskoczą nawet najbardziej niezadowolonego turystę. Jednak szczególnie warte polecenia jest miejsce zwane Domem Win Węgierskich. Można tam przyjść na degustację tego trunku, a także posłuchać o węgierskich winnicach, szczepach winorośli i produkcji tokaju. A na koniec wyjść z zakupionymi butelkami wybranych najlepszych roczników. Jednakże, miłośnicy mrożących krew w żyłach przeżyć chętnie odwiedzą Labirynt. Jest to znajdujący się pod zamkiem korytarz łączący ponad 1200 metrów podziemnych jaskiń, piwnic i lochów. Klimat, jak z horroru, szczególnie że w jednej z niszy urządzona została cela i grób hrabiego Draculi, który ponoć tutaj był więziony i ostatecznie zmarł. Na kolację natomiast, warto wybrać się na Podzamcze. Wodne Miasto zamieszkiwali niegdyś rybacy i rzemieślnicy. Położone jest między Starym Miastem a Dunajem i rozpościera się z niego zachwycający widok na obie strony. Można tu znaleźć małe rodzinne restauracje oferujące tradycyjną węgierską kuchnię, a ceny są znacznie niższe niż na starym mieście, czy w centrum Pesztu. Co zjeść? Oczywiście gulasz lub zupę gulaszową. Trzeba jednak uważać, ponieważ potrafią być one bardzo ostre, zupełnie jak papryka, która jest dodawana praktycznie do każdego dania. Godna polecenia jest także zupa z ryb słodkowodnych oraz ogromne ilości przeróżnych słodyczy.

W stronę Starego Miasta

Druga niezwykłą atrakcją Węgier jest Wzgórze Zamkowe wraz ze starym miastem. Na górę wjechać można stylizowaną kolejka górską. Stacja znajduje się przy rondzie Clark Adam, dokładnie naprzeciwko mostu Łańcuchowego. Zamek węgierskich królów był wielokrotnie niszczony i odbudowywany. Dzisiaj góruje nad miastem i mieści w sobie kilka ciekawych instytucji. Wielbicieli sztuki na pewno zainteresuje węgierska Galeria Narodowa, która została utworzona w 1957 roku. Zajmuje ona reprezentacyjne skrzydła pałacowe i mieści sześć stałych ekspozycji, prezentujących najbardziej wartościowe dzieła węgierskiej kultury. Na dziedzińcu zamkowym uwagę zwiedzających przyciąga olbrzymia fontanna Macieja, przedstawiająca powszechnie znaną scenę z węgierskich ballad – spotkania króla Macieja z urodziwą chłopką Iloną. Historię tę zna każde węgierskie dziecko. Centralnym jednak punktem starego miasta jest plac Trójcy Świętej, gdzie według archeologów i historyków mieścił się pierwotnie zamek. Teraz stoi przy placu bogato zdobiony kościół św. Macieja. Dzisiejszą neogotycką formę zawdzięcza przebudowie z końca dziewiętnastego wieku jednak jego historia sięga dużo dawniej. Obok niego znajduje się jedno z najdziwniejszych miejsc w stolicy Węgier – zbudowana w 1895 roku Baszta Rybacka. Nigdy nie miała ona charakteru obronnego, a została wzniesiona jako taras widokowy.

Węgierska panorama jak z bajki

Wędrówkę po Budapeszcie warto zacząć od stylowego hotelu Gellert, ale nie po to, by się tu zatrzymać, ponieważ dwuosobowy pokój kosztuje tam bagatela 90 euro. Ale w hotelowej kawiarni warto choćby wypić smaczna kawę, a przy okazji obejrzeć piękne secesyjne wnętrza. Można tez wybrać się do tutejszych zachwycających urodą łaźni tureckich – osobnej dla kobiet i mężczyzn – a otwarty, podobnie jak olbrzymi kompleks basenowy, także dla gości z zewnątrz. Warto także rzucić okiem na jeden z przepięknych budapesztańskich mostów, most Wolności, a później już pędzić w stronę wznoszącej się nad wschodnim brzegiem Dunaju Góry Gellerta. U jej podnóża warto zatrzymać się na chwilę, by obejrzeć wykuty w grocie kościół św. Stefana, zwłaszcza, że jedna z jego kaplic poświęcona jest państwu polskiemu. Wspinaczka na szczyt góry zajmuje około pół godziny. Jednak czekają tam na nas trzy atrakcje, którymi są Statua Wolności, Cytadela, a także przepiękny widok na panoramę miasta. I dla tej ostatniej warto wspiąć się na samą górę. Schodzimy drugą stroną, zatrzymując się na chwilę przy pomniku św. Gellerta, jednego z pierwszych męczenników w dziejach Węgier, a dzisiaj ich patrona. Warto zaznaczyć, że to obowiązkowy przystanek na każdej turystycznej trasie. Z pewnością każdy, kto wejdzie na taką górę, a także zobaczy ten niesamowity pomnik, będzie go pamiętał przez długi okres czasu.

Dwa dni w mieście mostów

W Budapeszcie najpiękniej jest po zmroku. Efektownie oświetlone pałace, mosty i stare kamienice robią niezwykłe wrażenie. Ale w dzień, czy w nocy, jedno jest pewne. W stolicy Węgier nie sposób się nudzić. Budapeszt to właściwie dwa miasta przedzielone Dunajem. Po wschodniej stronie znajduje się starsza Buda z Zamkiem Królewskim i Górą Gellerta. Zachodnią część zajmuje Peszt, który ogromny rozkwit przeżywał pod koniec dziewiętnastego wieku, a dzisiaj jest prawdziwie europejska metropolią. Pomiędzy nimi przepływa dostojna rzeka, która odgrywa bardzo ważną rolę w codziennym życiu miasta. Decyzję o wyjeździe do Budapesztu warto jest podjąć spontanicznie. Wówczas bilety lotnicze mogą okazać się niezwykle tanie. Szczególnie w grudniu, przystrojone świątecznie miasto, pełne bożonarodzeniowych jarmarków, tonące w upajających się oparach grzanego wina od razu może zauroczyć. Jednak szybko tez można się przekonać, że stolica Węgier oferuje tak wiele atrakcji, że niezależnie od pory roku, jest tu co robić. Tanie linie lotnicze, takie jak Ryanair, czy Wizzair latają do Budapesztu regularnie, z wybraniem terminu nie powinno być więc problemu. Choćby na weekend, tylko czy wystarczy czasu na przespacerowanie się po najciekawszych zakątkach tego miasta? Być może się uda, w wówczas nie będziemy żałować każdej wydanej złotówki.

Wesołe miasteczko Ruhnu

Ruhnu to wyspa wesołków, którzy swą maleńką ojczyznę określają mianem perły Zatoki Ryskiej, a wąziutką drogę z portu do jedynej wioska zwą Prospektem Gagarina. Tu i ówdzie stworzyli oni, ku radości turystów, zabawne instalacje. W środku lasu stoi znak zakazu postoju jachtów, w czyimś ogródku zobaczymy szpadel z trzema trzonkami, a gdzie indziej, z przydrożnej skarpy wystaje tylna część motocykla i obute w kalosze nogi nieostrożnego kierowcy. W siedemnastym wieku panowali tu Szwedzi, później Rosjanie, w czasie I wojny światowej Niemcy, a później Estończycy, pomimo że 90 procent ludności było pochodzenia szwedzkiego. Przed inwazją Armii Czerwonej prawie wszyscy mieszkańcy uciekli. Dziś na Ruhnu żyje zaledwie siedemdziesiąt osób. Warto tu jednak zawitać, by nasycić się przepięknym krajobrazem, sielską atmosferą, najeść się jagód rosnących w świetlistych borach, zwiedzić dwa ewangelickie zbory, drewniany z 1644 r. i murowany z dwudziestego wieku, a także zobaczyć konstrukcję Gustave’a Eiffela, pochodzącą z 1877 roku latarnię morską. Na zachodzie Zatoki Ryskiej leży Kurlandia. W szesnastym wieku należała do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Dzięki temu możemy mówić o polskim epizodzie w kolonizacji Afryki i Ameryki Środkowej. Ventspils to doskonałe miejsce na rodzinny wypoczynek. Dominuje stara, drewniana zabudowa, a ruch kołowy jest nieznaczny. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie tylko skwery i parki. Nawet sąsiedztwo ruchliwego portu nie jest dokuczliwe. Pomalowane kolorowymi farbami polery, rury, a także zawory, stanowią atrakcję turystyczną.

Nadmorski kurort w Rydze

W Rydze powstało wiele nowoczesnych hoteli, dziesiątki restauracji. Letnikom szczególnie podoba się szeroka i czysta plaża kurortu, a także pięknie utrzymany park. W Parnu panuje sympatyczna, małomiasteczkowa atmosfera. Miły spacer zaułkami można zacząć od stojącej w pobliżu parku barokowej Bramy Tallińskiej. Tu ma tez początek najważniejsza ulica miasta. Stoją przy niej, pochodzące z końca siedemnastego wieku rezydencje kupieckie i kościół św. Elżbiety o wspaniale zdobionym portalu. Innym, cennym zabytkiem jest prawosławna cerkiew św. Katarzyny z 1764 r. Jeśli natomiast ktoś poszukuje prawdziwie sielskich klimatów, powinien odwiedzić Kihnu lub Ruhnu. Są to dwie, mające po kilka kilometrów długości estońskie wysepki. To chyba najbardziej na całym Bałtyku zapomniane zakątki. Docierają tam tylko najbardziej wytrwali globtroterzy. W sezonie wakacyjnym można się tam dostać, wynajmując w Parnu, lub też Rydze jacht żaglowy albo motorowy. Stulecia izolacji sprawiły, że lokalne społeczności wytworzyły niespotykane nigdzie indziej obyczaje. Szczególnie dobrze widoczne jest to na Kihnu. Jego przestrzeń kulturowa została w 2003 r. uznana za Dziedzictwo Ludzkości UNESCO, by chronić dla przyszłych pokoleń miejsca, dla których tradycje i obyczaje, a także rzemiosło są unikatowe. W Kihnu szczególnie cenne jest rękodzieło, strój ludowy, a także taniec.

Ryga w innym wydaniu

Wiadomo, że Ryga jest przepięknym miastem, jednak pięknie jest także nad przepływającą przez miasto Dźwiną. Zmierzając w kierunku olbrzymich hal targowych stajemy zdziwieni, bo przed oczami możemy zobaczyć warszawski pałac Kultury i Nauki. Dopiero po chwili dostrzeżemy, że ryski jest jednak znacznie mniejszy. Gdy się zmęczymy zwiedzaniem mamy do wyboru dziesiątki knajpek, w których pożywić się można specjałami lokalnej kuchni. Będąc tu nieco dłużej, warto znaleźć czas na odwiedzenie skansenu ukazującego życie dawnej wsi łotewskiej, leżącego nad morzem letniska Jurmała. Przeważająca część Zatoki Ryskiej, leżąca po obu stronach łotewsko-estońskiej granicy to tereny dawnych Inflant. Zamieszkany przez Bałtów, i ludy ugrofińskie obszar w trzynastym wieku podbity został przez Zakon Kawalerów Mieczowych. Później przechodził z rąk do rąk. Każdy więc okres odcisnął piętno na życiu, języku i kulturze mieszkańców wybrzeża Zatoki Ryskiej. Najważniejszym jednak ośrodkiem turystycznym Zatoki jest estońskie Parnu, kurort popularny od dziewiętnastego wieku . Podupadłe w czasach radzieckich uzdrowisko, szybko wróciło do świetnego wyglądu i w pełni zasługiwał na miano letniej stolicy Estonii. Restaurowane są tutaj także tradycyjne wille, modernizowane budynki sanatoryjne, w których leczy się kąpielami błotnymi.

Nad Zatoką Ryską

Godna zobaczenia jest oczywiście zabytkowa Ryga, ale warto też odwiedzić inne, nieco dla nas egzotyczne miejsca. Na Łotwie i w graniczącej z nią Estonii znajdziemy wspaniałe, nadmorskie kurorty. Ryga, stolica Łotwy skupia w granicach aglomeracji niemal połowę mieszkańców kraju. Tutaj prawie każdy mówi po rosyjsku, bo co drugi człowiek jest z pochodzenia Rosjaninem. Młodzież bez trudu porozumiewa się także językiem angielskim. Panuje tu niezwykły nastrój, ludzie są przyjaźni, a miasto nie śpi do białego rana. Cudownie odrestaurowana starówka należy do najpiękniejszych w Europie. Każda uliczka, zaułek, pomnik, most, kamienica, czy monumentalna katedra ma do opowiedzenia swoja historię. Wystarczy tylko posłuchać tak, jak mostek zakochanych słucha uważnie miłosnych wyznań setek młodych par. Podobnie magicznych zakątków znajdziemy w Rydze bez liku. Szczególnie uroczo jest o zmroku, kiedy zapalają się pierwsze latarnie i oświetlają mury kamienic, a z kawiarenek dobiega muzyka na żywo. Nie sposób wskazać, który z punktów Rygi jest najważniejszy. Czy jest nim stojący w pobliżu Placu Ratuszowego kościół św. Piotra, z którego wysokiej wieży widać przepiękną panoramę miasta? Czy pełen przepychu średniowieczny Dom Bractwa Czarnogłowych? Nie wiadomo, ponieważ wszystkie budowle i pomniki znaczą więcej niż tysiąc słów, a także stanowi niezwykłą atrakcję miasta.

Elegancka stolica Hiszpanii

Jest obok Londynu i Paryża jednym z największych miast Unii Europejskiej. Szerokie aleje przebiegają przez całe miasto, tworząc w nim doskonałe szlaki komunikacyjne. W Madrycie jest mnóstwo zieleni, skwerów i parków, co sprawia, że nawet po samym centrum spaceruje się przyjemnie. Oglądanie miasta można zacząć od jego serca, czyli Plaza Major. To rozległy plac otoczony ze wszystkich stron jednakowej wielkości i czerwonego koloru kamienicami. Po środku stoi niesamowity pomnik Filipa III na koniu. Tuz obok znajduje się Puerta del Sol, czyli Plac Słońca, a na jego środku zaznaczono, że jest to sam środek Hiszpanii. Warto odwiedzić także Prado, jedno z najwspanialszych muzeów świata. Obejrzymy tu obrazy takich twórców, jak FransiscoGoya, czy Fransisco de Zurbaran. Warto zwrócić uwagę na obraz przedstawiający infantkę Małgorzatę wśród dworek. Malarz zastosował taką perspektywę, że oglądając ten obraz, jesteśmy królem. Pod koniec zwiedzania, czy też w przerwach warto spróbować tak zwanych tapasów. Są to przekąski z jamonserano, a także warto jest napić się pysznego wina pochodzącego z Hiszpanii. Madryt to szerokie ulice ze wspaniałymi sklepami, muzea z wielką sztuką, a także pyszne jedzenie. Warto zaznaczyć, że do Madrytu lepiej przylecieć samolotem, ponieważ poza sezonem bilety są bardzo tanie, a my skorzystamy z okazji.